Chcemy ocieplić wizerunek – rozmowa z Ireneuszem Winiarskim

wazne_winiarskiirek

W ostatnim czasie wiele działo się w częstochowskim Włókniarzu. Nastąpiły zmiany kadrowe, wśród włodarzy Lwów pojawiły się nowe osoby. Wiele padło także pomysłów, jak poprawić wizerunek wokół częstochowskiego żużla. Klub odwiedził jeden ze szpitali, w którym rozdał wiele pamiątek dzieciakom.

Mało kto wie, że po tej wizycie Włókniarz otoczył opieką jedną z chorych dziewczynek. O bieżących i dalekosiężnych planach Włókniarza opowiedział nam członek Rady Nadzorczej, Ireneusz Winiarski.

Redakcja: Nowi ludzie w klubie, nowe pomysły, wyjście do kibiców, wizyta w szpitalu a teraz Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Skąd te pomysły na nowy wizerunek?

Ireneusz Winiarski: Bardzo nam zależy, żeby wizerunek Włókniarza mocno się ocieplił w tym sezonie, chcemy wyjść też do kibiców i pokazać się z innej strony. Wizyta w szpitalu zaowocowała tym, że otoczyliśmy opieką jedną z dziewczynek, którą porzucili rodzice i my teraz jako Włókniarz będziemy się nią opiekować w sensie takim, że zaopatrzymy ją w najpotrzebniejsze rzeczy. Mam też nadzieję, że jako Włókniarz pomożemy jej znaleźć nową rodzinę.

Zdradzisz nowe pomysły marketingowe klubu na najbliższy czas?

- Myślę, że jest to temat rzeka. Na pewno ciekawiej będą rozgrywane mecze żużlowe, ta cała otoczka wokół spotkań będzie ciekawsza. Będą znani goście. Chcemy również zrobić kilka koncertów na stadionie, chcemy ogólnie rozruszać trochę ten stadion. Mamy w planach organizację targów quadów i motocykli motocrossowych. Myślę, że stadion będzie żył bo jest wiele chęci głównie osób, które są pozytywnie zakręcone speedwayem, jesteśmy też mocno zaskoczeni tym, że nie tylko wracają do Włókniarza starzy sponsorzy, ale również jest większa pomoc finansowa z ich strony.

Aktywnie włączyliście się też w pomoc Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Poza licytacją Grigorija Łaguty było także wiele gadżetów oraz prezentacja motocykli. Planujecie jakąś dalszą współpracę z WOŚP-em?

- Oczywiście, chcemy porozmawiać z ludźmi z Orkiestry i chcemy z nimi współpracować przez cały sezon, nie tylko teraz, kiedy jest XX Finał, ale przez cały rok będą mogli na nas liczyć.

Padały też pomysły o stworzeniu fundacji przy Włókniarzu.

- Dokładnie tak, jednak póki co mamy mnóstwo innych rzeczy do roboty, sporo czasu potrzebujemy na całe przejęcie klubu i stadionu. Jeśli to ogarniemy, to wtedy będziemy mogli się zastanawiać, co robimy dalej. Na pewno priorytetem na chwilę obecną jest wejście klubu na giełdę.

Od dłuższego czasu mówi się, że Włókniarz chce przejąć stadion, który obecnie należy do miasta, jednak w tym temacie zapanowała ostatnio cisza.

- Występujemy wspólnie ze stowarzyszeniem o to, by został nam przekazany stadion przy Olsztyńskiej. Uważam, że byłoby to z korzyścią i dla nas jako klubu, i dla miasta, ponieważ nasza propozycja jest taka, żeby to miasto zaoszczędziło sporo pieniędzy a my chcemy życie na tym stadionie nieco rozkręcić. Na pewno obiekt przy ulicy Olsztyńskiej byłby też w lepszej kondycji.

Załóżmy, że miasto przekaże Włókniarzowi stadion. Zamierzacie sami dokończyć modernizację obiektu przy ulicy Olsztyńskiej tak, by można było na nim rozgrywać m.in. zawody rangi Grand Prix?

- Na pewno nie w tym roku. Mamy pilniejsze sprawy, jak chociażby remont band. Planujemy również poprawić jakość nagłośnienia na stadionie oraz na meczach dostawiać przenośne toi toie, których do tej pory brakowało i tworzyły się spore kolejki. Tutaj także przez was apeluję do miasta, aby zaufali nam, poszli nam na rękę i przekazali Włókniarzowi stadion.

Mówi się ciągle o nowych osobach w klubie, ja słyszałem ostatnio, że jednym ze spikerów podczas spotkań Włókniarza ma być Irek Bieleninik. Czy inne znane osoby także są brane pod uwagę przy robieniu całej otoczki meczów?

- Na pierwszy mecz w Częstochowie (15 kwietnia) został zaproszony przeze mnie Jarek Dymek, mój wieloletni przyjaciel. Chodzi oczywiście o tego strongmana, który będzie zawodników wyprowadzać do prezentacji. Zbieżność nazwisk z naszym menedżerem zupełnie przypadkowa (śmiech), jednak chcemy to wykorzystać. Na pewno Irek Bieleninik pojawi się na kilku spotkaniach, o ile nie będzie to kolidowało z jego terminarzem. Będzie dużo ciekawych ludzi, mam też pomysł, żeby jedna z gwiazd seriali telewizyjnych pochodząca z Częstochowy została twarzą Włókniarza, nie wiem czy się to uda, ale już jakieś wstępne rozmowy są prowadzone.

Bardzo niskie ceny karnetów jak na ekstraligę oraz możliwość ich zakupu w ratach. Skąd takie innowacyjne pomysły zrodziły się w Częstochowie?

- To jest pomysł mojego autorstwa, bardzo mocno zabiegałem o to, by właśnie była możliwość zakupu karnetów na raty. Nie wszystkim co prawda ten pomysł się podobał, ale biorę to na swoje barki, jeśli się nie przyjmie i nie sprawdzi, to będzie to moja pierwsza porażka we Włókniarzu.

Jednym z nowych pomysłów jest także wprowadzenie biletów rodzinnych. Ceny takich wejściówek również są bardzo niskie jak na standardy ekstraligi. Planujecie wygospodarować specjalny sektor, zaraz przy sektorze gości.

- Takie są plany, jednak do końca nie wiem, czy to się uda. Musimy spełnić kilka wymogów, które podyktowane są przepisami. Jeśli to się uda, to na pewno bilety rodzinne zostaną wprowadzone, jeśli jednak nie, to będziemy chcieli wykombinować tak, żeby młodzież i tak wchodziła za symboliczną kwotę.

Wokół klubu powstaje Rada Sponsorów…

- Już w tej chwili mamy w tej Radzie duże firmy, takie jak m.in. CMB, Dreier, Robelit, Coneco, oczywiście też firma K.J.G. W pierwszej fazie będzie to ciało doradcze, aczkolwiek ja mam taką wizję, by było to ciało doradczo-organizacyjne i też mocno się udzielało w kwestiach robienia imprez. Myślę też, że będą to również tacy ludzie, którzy pomogą Włókniarzowi w trudnej sytuacji, jeśli taka się przytrafi, chociaż oczywiście nikt tego nie zakłada.

Jeśli jesteśmy już przy kwestii sponsorów, to spytam o sponsora tytularnego. Mówiło się, że Włókniarz rozmawia z wielkimi koncernami, a tymczasem mamy ciszę. Rozmowy utknęły w martwym punkcie?

- Osobiście byłem na rozmowach w różnych firmach. Na tę chwilę nie ma konkretów, chociaż rozmowy cały czas trwają i myślę, że coś się z tego urodzi. Kiedy? Trudno mi w tej chwili na to pytanie odpowiedzieć – nie ograniczamy się do jednej firmy, rozmawiamy z różnymi przedsiębiorstwami z całej Polski, trudno bowiem znaleźć dużą firmę w Częstochowie, która byłaby skłonna finansować nasz żużel, dlatego rozglądamy się w różne rejony kraju.

Rozmawialiśmy do tej pory o wszystkim, tylko nie o sprawach stricte sportowych. Jakie cele nowy zarząd klubu stawia przed drużyną w zbliżających się rozgrywkach?

- Cel numer jeden to utrzymanie Włókniarza w lidze. Jest to co prawda minimum, uważam bowiem, że przy odrobinie szczęścia będziemy mogli namieszać w górze tabeli. Oczywiście jako kibic Włókniarza sądzę, że możemy zdobyć mistrzostwo Polski, jako realista uważam, że powinniśmy się spokojnie utrzymać w lidze. Chcę jednak podkreślić, że najbliższy sezon będzie sezonem przejściowym, dopiero za rok myślę, że namieszamy w górze tabeli.

Podsumowując, nowi ludzie, nowe pomysły – idzie nowe we Włókniarzu.

- Dokładnie tak, idzie nowe, miejmy nadzieję, że lepsze. Chciałbym także, aby kibice nie byli tak niecierpliwi, jak do tej pory. Czytam gdzieś na forach różne teksty. Życzyłbym sobie, aby nas rozliczano za jakieś 4, 5, może 6 miesięcy z tego, co zrobiliśmy i jak to wygląda. Przykro jest człowiekowi jak czyta, że nie zrobiliśmy tego czy tamtego, a nikt nawet sobie nie zdaje sprawy, że my nawet nie mieliśmy możliwości tego zrobić. Ja jestem pewny, że te osoby, które aktualnie są we Włókniarzu oraz te, które do niego przyjdą pokażą, że klub żużlowy da się prowadzić na odpowiednim poziomie. Może zysków to przynosić nie będzie, ale na pewno nie powinno przynosić strat.

Rozmawiali: Rafał Piotrowski, Paweł Zeller i Mateusz Makuch

Zobacz także:

Dodaj komentarz