Żużel to duże emocje! – rozmowa z Kubą Bielakiem, reporterem TVN Turbo

ikona_kubabielak

W piątek w częstochowskiej kawiarence klubowej “Na wirażu” gościł Kuba Bielak, prezes Akademii Bezpiecznej Jazdy, a zarazem prowadzący w TVN Turbo program „Jazda polska”. Celem wizyty znanego dziennikarza w naszym mieście była m.in. promocja jego najnowszej książki. Podczas spotkania poinformowano również o początku ścisłej współpracy Bielaka z Włókniarzem, której efektem ma być powstanie w najbliższym czasie przy częstochowskim klubie szkoły bezpiecznej jazdy dla kierowców. O tym przedsięwzięciu rozmawiamy z samym zainteresowanym.

Rafał Piotrowski: Szkoła jazdy dla kierowców funkcjonująca przy klubie żużlowym to dosyć oryginalne przedsięwzięcie…

Kuba Bielak: Rzeczywiście na pierwszy rzut oka ten pomysł wydaje się dziwny. Włókniarz się jednak odradza i nawiązanie współpracy ze mną to przede wszystkim inicjatywa klubu, który chce iść w kierunku propagowania bezpiecznej jazdy na drodze. Jestem pełen optymizmu, gdyż każda akcja zmierzająca do poprawy bezpieczeństwa jest słuszna. Co więcej, to całe przedsięwzięcie to nie tylko frazesy i słowa, ale przede wszystkim czyny. Chcemy stworzyć bowiem modę na bezpieczną jazdę i na świadomego, dojrzałego kierowcę XXI wieku. Kierowcę nie tylko samochodu osobowego, ale każdego pojazdu, który porusza się po drogach. Marzę, aby nasi rodacy przestali być kojarzeni z jakimś średniowiecznym społeczeństwem, które w momencie wyjazdu za granicę nie potrafi zachować się za “kółkiem”. Ośrodek, który powstać ma przy Włókniarzu miałby właśnie krzewić kulturę motoryzacyjną i dawać ludziom możliwość zdobywania wiedzy. Uważam, że ten projekt ma duże szanse powodzenia.

Praca w telewizji i prowadzenie Akademii Bezpiecznej Jazdy pochłania ci zapewne sporo czasu. Czy wobec tego natłoku obowiązków znajdziesz chwilę wolnego, żeby choć kilka razy w trakcie roku pojawić się w częstochowskiej szkole?

- Mam nadzieję, że będę częstym gościem w Częstochowie. Zamierzam pojawiać się tutaj nie tylko przy okazji jakiegoś większego wydarzenia, ale po prostu chcę mocno zaangażować się w ten projekt. Marzy mi się, aby w Częstochowie powstało coś na wzór Akademii Bezpiecznej Jazdy, którą od piętnastu już lat prowadzę w Warszawie. Warto zarazić ludzi czymś pozytywnym. Pomysł utworzenia szkoły przy Włókniarzu to motoryzacja świadoma, odpowiedzialna, ocierająca się o sport. Może się więc okazać, że za kilka lat w Częstochowie będzie nie tylko wspaniały klub żużlowy, ale również samochodowy.

Twoja współpraca z Włókniarzem może zaowocować tym, że częstochowski klub będzie mógł liczyć na promocję na antenie TVN Turbo?

- Trudno mi cokolwiek powiedzieć na ten temat, gdyż nie mogę wypowiadać się za stację. Chciałbym jednak bliżej przyjrzeć się temu klubowi, zobaczyć jak wyglądają imprezy przez niego organizowane, a także poznać ludzi z pasjami, którzy działają we Włókniarzu. Być może wtedy TVN Turbo zdecyduje się na zaprezentowanie tego wszystkiego szerszej publice.

Możesz powiedzieć o sobie, że jesteś kibicem speedwaya?

- Z żużlem mam niewiele wspólnego. Oglądam jednak w telewizji spotkania Ekstraligi i przede wszystkim turnieje Grand Prix. Byłem także na kilku meczach ligowych w naszym kraju i zawsze było czadowo. Żużel to duże emocje!

Jest szansa, że w tym roku zobaczymy cię na jakiś pojedynkach żużlowych, rozgrywanych przy ulicy Olsztyńskiej w Częstochowie?

- Jeśli tylko czas pozwoli, to na pewno tak. Mam go niestety bardzo mało. Moja Akademia wypełnia mi bowiem 7 dni w tygodniu. Do tego dochodzą jeszcze obowiązki związane z programem w telewizji.

Przed chwilą stwierdziłeś, że żużel to duże emocje. Z twoją opinią zgodzi się na pewno wielu naszych rodaków. Odmienne zdanie będą mieli jednak mieszkańcy innych krajów. W skali globalnej speedway przegrywa bowiem z pozostałymi sportami motorowymi, jak chociażby: wyścigi samochodowe i motocyklowe, motocross, czy też rajdy…

- Żużel sprzedawany jest na świecie jako niszowy sport. Kiedyś zresztą oglądałem program, w którym prezentowano 100 najdziwniejszych dyscyplin sportowych. Jeśli dobrze pamiętam, to w tym zestawieniu na dziesiątej pozycji uplasował się właśnie żużel. To był jednak program amerykański, a tamtejsi obywatele są społeczeństwem bardziej hamburgerowym, niż sportowym.  Jeśli chodzi o nasz kraj, to uważam, że rajdy i wyścigi samochodowe zostały bardzo mocno rozpropagowane przez Roberta Kubicę. Co prawda, te rajdy na polskim “podwórku” ciągle tratowane są trochę po macoszemu, ale są. Ilość osób startujących w KJS-ach (Konkursy Jazdy Samochodem – dopisał RP), czy też w rajdach lokalnych, nie mówiąc już o mistrzostwach Polski jest znacznie większa, niż w żużlu. Po prostu te sporty są o wiele bardziej dostępne dla przeciętnego człowieka. Żeby jeździć na żużlu potrzebny jest klub, stadion i jak to bywa w sportach motorowych spore zaplecze finansowe. Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której w jednym momencie do ośrodka żużlowego zgłasza się 200 osób, chcących rozpocząć treningi na żużlu. Wtedy pojawia się wiele pytań, jak chociażby: “skąd wziąć taką ilość sprzętu?”, “jak ułożyć plan treningowy?”, czy też “skąd wziąć w jednym klubie tylu szkoleniowców?”. To takie błędne koło.

Do perfekcji opanowałeś prowadzenie samochodu w każdych możliwych warunkach. Nigdy nie siedziałeś jednak na motocyklu żużlowym. Może z racji nawiązania współpracy z Włókniarzem w przyszłości spróbujesz swoich sił na torze?

- Jeżeli będzie tylko taka okazja, to czemu nie. Co prawda, w takim przypadku za wszelkie szkody nie odpowiadam (śmiech – dopisał RP), ale bardzo chętnie spróbuję.


Zobacz także:

Dodaj komentarz