Żużlowy spektakl zakończony podziałem punktów

wazne_ckmfalubaz

Na taki mecz czekali kibice częstochowskiego Włókniarza. W niedzielę w starciu Lwów ze Stelmet Falubazem Zielona Góra było wszystko to, co w żużlu najistotniejsze. Piękna rywalizacja na torze, dramaturgia, emocje sięgające zenitu, szaleństwo na trybunach. Ostatecznie obie ekipy, które stworzyły tego dnia wspaniałe show, musiały zadowolić się podziałem punktów.

Pojedynek Dospel CKM Włókniarza Częstochowa ze Stelmet Falubazem Zielona Góra na trybuny Areny Częstochowa przyciągnął około 10 tysięcy widzów. Ci, którzy przybyli tego dnia na obiekt przy ul. Olsztyńskiej na pewno nie żałowali, że właśnie wybrali taki sposób na spędzenie słonecznego niedzielnego popołudnia.

Przed rozpoczęciem meczu w roli faworyta mimo wszystko upatrywano zespół dowodzony przez Rafała Dobruckiego, który w tym roku broni tytułu Drużynowego Mistrza Polski. Pierwszy wyścig rozgrywano na raty, gdyż najpierw upadł Artur Czaja, a w powtórce z torem bliżej zapoznał się Adam Strzelec. W kolejnej odsłonie tej gonitwy padło podwójne, zdecydowane zwycięstwo gości. Juniorzy Falubazu imponowali szybkością. Dwa następne biegi to zwycięstwo Lwów w stosunku 9:3. Biało-zieloni objęli dwupunktowe prowadzenie nad rywalami, jednak riposta była natychmiastowa. Ponownie juniorzy spod znaku Myszki Mickey uplasowali się na dwóch pierwszych pozycjach. Ogromnym zaskoczeniem było pewne zwycięstwo Adama Strzelca. Drugi Patryk Dudek zastąpił w tym wyścigu Piotra Protasiewicza, który dotknął taśmy.

Mecz rozkręcił się na dobre. Rywalizacja była ogromnie wyrównana. Zielonogórzanie odjechali Lwom na osiem punktów po dziewiątej odsłonie. Wtedy to koszmarny błąd popełnił Mirosław Jabłoński, który przypadkowo przyblokował Kennetha Bjerre. Duńczyk gonił parę gości, jednak nie zdołał jej pokonać. W tym momencie sytuacja dla naszego zespołu zrobiła się bardzo nieciekawa. Kolejny bieg zakończono podziałem punktów i na tablicy wyników widniał rezultat 26:34.

Gdy Włókniarz wpada w tarapaty sztab szkoleniowy zazwyczaj decyduje się na wprowadzenie w ramach rezerwy taktycznej pupila częstochowskiej publiczności, Grigorija Łaguty. To właśnie kapitan Lwów, bo któżby inny, potrafi w trudnych chwilach poderwać do boju częstochowską drużynę. Nie inaczej było i tym razem. W gonitwie 11. Grisza wspólnie z Danielem Nermarkiem przywieźli do mety cenne 5 punktów, które pozwoliły zbliżyć się nam do rywali na cztery „oczka”. Rosjanin wystartował również w biegu następnym. Parę przyjezdnych stanowili zdecydowanie najlepiej dysponowani żużlowcy Falubazu tego dnia, czyli Andreas Jonsson i Patryk Dudek. Łaguta, mimo, że dojechał do mety na drugim miejscu, pokazał kapitalny speedway. Grisza szalał przy samym płocie, ścinał do krawężnika, dwoił się i troił, aby wygrać tę gonitwę. Ta sztuka mu się jednak nie udała. Zabrakło niewiele. Ataki po „płocie” okazały się bezskuteczne. – Robiłem, co mogłem, aby wygrać – mówił skromnie po meczu. Mimo, iż bieg dwunasty częstochowianie przegrali 4:2, Grisza tak rozgrzał publiczność, że ta długo z podziwem oklaskiwała swojego idola.

Przed gonitwami nominowanymi zielonogórzanie prowadzili 41:37. Bieg 14 to apogeum wszystkich dotychczasowych wrażeń. Ze strony Lwów Kenneth Bjerre oraz Grzegorz Zengota, natomiast wśród gości świetnie dysponowany Patryk Dudek oraz Aleksandr Łoktajew. Ze startu najlepiej wyjechał Kenneth Bjerre, szybko dołączył do niego Grzegorz Zengota. Reakcja widzów nie do opisania. Tymczasem Patryk Dudek na przeciwległej prostej startowej minął „Zengiego” i tym samym przedzielił parę gospodarzy. Grzegorz Zengota świadom, jak istotny jest wyścig, w którym bierze udział, rzucił się w szaleńczą pogoń za juniorem Falubazu, z którym zresztą jeszcze nie dawno tworzył parę w ekipie zielonogórskiej. „Zengi” nękał Dudka atakami po szerokiej, ale decydującą szarżę przepuścił na drugim łuku wjeżdżając blisko krawężnika pod „Duzersa” i wynosząc go na zewnętrzną. Atak był bezpardonowy, jednak Patryk Dudek zachował się bardzo fair i do końca utrzymywał się na motocyklu.

Zengota w taki sposób skomentował ten wyścig na swoim oficjalnym facebookowym profilu: - Bieg 14…orbita, orbita, orbita, krawężnik i jest 5:1!. Kibice Lwów wpadli w szał radości. Podwójne zwycięstwo oznaczało bowiem remis 42:42. Wszystko rozstrzygało się w ostatniej odsłonie dnia. W niej wygrał Grigorij Łaguta, jednak na kolejnych dwóch miejscach zameldowali się Piotr Protasiewicz i Andreas Jonsson. Daniel Nermark, który był przez moment trzeci, niestety dojechał do mety ostatni.

Kierownictwa obu drużyn oraz zawodnicy zgodnie po meczu przyznali, że remis w tym widowisku jest sprawiedliwym wynikiem. Żadna ze stron nie ukrywała jednak, że lekki niedosyt pozostał. Zarówno częstochowianie, jak i zielonogórzanie pogubili po drodze punkty, które zaważyły na rezultacie. Wśród naszej drużyny poza wszelką skalą oceny jest Grigorij Łaguta. Brakuje już określeń, na to, co Rosjanin wyczynia. Przydomek „człowiek z innej planety” stale będzie mu towarzyszyć. Poza Griszą, który do dwucyfrowych wyników przyzwyczaił, bohaterem jest zdecydowanie Grzegorz Zengota. „Zengi” w starciu ze swoją macierzystym klubem udźwignął ciężar rywalizacji i to właśnie m.in. on wydarł rywalom zwycięstwo z rąk tuż na finiszu. Dobre występy zanotowali również Kenneth Bjerre oraz Daniel Nermark. Niestety in minus to Mirosław Jabłoński oraz Artur Czaja, którzy łącznie zdobyli tylko jedno „oczko”. Obaj po meczu byli mocno przygnębieni. Fani okazywali im jednak wsparcie, oklaskiwali i dodawali otuchy. Dziękujemy za taką postawę!

Po spotkaniu wśród fanów zapanowały mieszane uczucia. Jedni są zadowoleni z wywalczonego remisu, drudzy żałują, że do triumfu i pełni szczęścia zabrakło ekstremalnie niewiele. Stelmet Falubaz pokazał, że jest bardzo silnym zespołem i nie bez przyczyny myśli o ponownym udziale w finale Enea Ekstraligi. Z naszej strony pragniemy podziękować wszystkim fanom, którzy stawili się tego dnia przy Olsztyńskiej i stworzyli wspaniałą atmosferę. Doping ósmego zawodnika Włókniarza poderwał Lwy do boju w bardzo trudnym momencie. Wspólnie wywalczyliśmy ten jeden, jakże cenny punkt do ligowej tabeli!

Dospel Włókniarz Częstochowa 45:

9. Kenneth Bjerre – 10 (3,2,1,1,3)
10. Mirosław Jabłoński – 1 (1,0,0,-)
11. Grigorij Łaguta – 16+1 (2*,3,3,3,2,3)
12. Grzegorz Zengota – 9+1 (3,1,0,3,2*)
13. Daniel Nermark – 8+1 (1,3,2,2*,0)
14. Rafał Malczewski – 1 (1,0,0)
15. Artur Czaja – 0 (0,0,0)

Stelmet Falubaz Zielona Góra 45:
1. Andreas Jonsson – 11+1 (2,2,3,3,1*)
2. Jonas Davidsson – 0 (0,0,-,-)
3. Rune Holta – 5+1 (1,1*,2*,1)
4. Aleksandr Łoktajew – 5 (0,2,3,0,0)
5. Piotr Protasiewicz – 7 (t,1,2,2,2)
6. Patryk Dudek – 10+1 (3,2*,3,1,1)
7. Adam Strzelec – 7+2 (2*,3,1,1*,0)

Bieg po biegu:

1. (66,57) Dudek, Strzelec, Malczewski, Czaja 1:5
2. (64,98) Bjerre, Jonsson, Jabłoński, Davidsson 4:2 (5:7)
3. (64,63) Zengota, Łaguta, Holta, Łoktajew 5:1 (10:8)
4. (64,69) Strzelec, Dudek, Nermark, Czaja 1:5 (11:13)
5. (64,59) Łaguta, Jonsson, Zengota, Davidsson 4:2 (15:15)
6. (65,04) Nermark, Łoktajew, Holta, Malczewski 3:3 (18:18)
7. (64,27) Dudek, Bjerre, Protasiewicz, Jabłoński 2:4 (20:22)
8. (64,97) Jonsson, Nermark, Strzelec, Czaja 2:4 (22:26)
9. (64,69) Łoktajew, Holta, Bjerre, Jabłoński 1:5 (23:31)
10. (64,45) Łaguta, Protasiewicz, Strzelec, Zengota 3:3 (26:34)
11. (65,31) Łaguta, Nermark, Holta, Strzelec 5:1 (31:35)
12. (64,89) Jonsson, Łaguta, Dudek, Malczewski 2:4 (33:39)
13. (64,83) Zengota, Protasiewicz, Bjerre, Łoktajew 4:2 (37:41)
14. (65,39) Bjerre, Zengota, Dudek, Łoktajew 5:1 (42:42)
15. (64,66) Łaguta, Protasiewicz, Jonsson, Nermark 3:3 (45:45)

Sędzia: Leszek Demski
NCD uzyskał w biegu siódmym Patryk Dudek – 64,27
Widzów: ok. 10 000
Startowano według II zestawu.



Zobacz także:

Komentarze kibiców (5)

  1. _kama_ pisze:

    Brakowało nam takiego meczu, po którym nikt nie powie, że przegraliśmy wielką ilością punktów, że jesteśmy tacy słabi, że znowu będziemy obstawiać koniec tabeli…W takie gorące dni stanie w tak długiej kolejce po bilety wydaje się trwać w nieskończoność. Ale moim skromnym zdaniem, opłacało się. Choćby po to, żeby podziwiać fenomenalną jak zawsze jazdę Łaguty, wspaniały atak Zengoty w XIV biegu, odgłos motocykla (który niemiłosiernie tłumi nowy tłumik) no i ten zapach (którego też jakby mniej ostatnio).

  2. robert77 pisze:

    Mecz ok.walka nawiązana ale to za mało !!!
    Panowie Prezesi stawiać na juniorke a przede wszystkim doinwestować ich Hubert i Komar to talenty więc nie spieprzcie tego !!
    Grisza to wiadomo !!!! bez niego jesteśmy słabi !!
    Grzesiu potrafi pojechać i będzie ok. ale Mirek wali same gafy niech ktoś mu w koncu pomoże ! mamy dobry skład ale zawsze ktoś zawali …..

  3. kalif pisze:

    Super mecz, szkoda, że nie udało się wygrać, bo tak malutko brakło, ale i tak mecz był wypasiony. To co wczoraj zrobił Zenguś to było mistrzostwo, jedna z lepszych akcji jakie widziałem. Tak trzymać Grzesiu! Cieszę się również, że Kenneth zaaklimatyzował się u nas i fajnie punktuje. A Miro i Artur, po prostu gorszy dzień, zdarza się, głowa do góry, następnym razem będzie lepiej.

  4. Lwiczka pisze:

    A czy ten pan na zdj.28 to nie czasem Bridger?? Co go tu przywiało? Sentyment? A może to nie nasz stadion?

  5. netoperek pisze:

    Na miejscu Jabłuszka spróbowałbym innego tunera. Brat z pewnością jest tańszy ale czy lepszy? Może pomógłby Daniel i choć jeden silnik pchnął do swego maestro? Mirek! Nie oszczędzaj !Zaryzykuj i sprawdź ew.efekty! Jeździć przecież potrafisz!

Dodaj komentarz