Trening w Lesznie bardzo pozytywny i pożyteczny – rozmowa z Jarosławem Dymkiem

wazne_dymek_jaroslaw2

Pierwotnie 7 kwietnia częstochowskie Lwy miały wziąć udział w spotkaniu drugiej kolejki ENEA Ekstraligi na torze w Tarnowie, jednak z powodu złej aury ten mecz, jak doskonale wiadomo, został odwołany. Dzięki zaangażowaniu kierownictwa zespołu, biało-zielonym udało się jednak rozegrać trening punktowany w Lesznie, gdzie Włókniarz wygrał 50:40. Jakie nastroje panują w zespole Lwów? Prezentujemy rozmowę z Jarosławem Dymkiem, menadżerem Dospel Włókniarza.

W niedzielę odbyliście pierwszy poważniejszy test w tym roku. Włókniarzowi udało się wygrać. Jak skomentujesz niedzielny trening punktowany w Lesznie?

- Przede wszystkim cieszę się, że wyjechaliśmy na tor i, tak jak mówisz, mieliśmy okazję do poważniejszego ścigania, ponieważ tak trzeba nazwać trening na torze w Lesznie. Przypomnę również, że było to pierwsze ściganie dla naszych zawodników spod taśmy w czwórkę. Rywale byli wymagający. Myślę, że ten test wyszedł bardzo pozytywnie i dla obu naszych ekip było to bardzo pożyteczne spotkanie. W czwartek jedziemy kolejny sparing…

W Grudziądzu.

- Dokładnie tak. Porozumieliśmy się z Robertem Kempińskim w tej sprawie. Teraz tylko zbieram potwierdzenia od chłopaków, że pojawią się w Grudziądzu.

Rozumiem, że też zamierzasz zabrać tam cały podstawowy skład Włókniarza?

- Oczywiście. Zawodnicy już w niedzielę w Lesznie poznali plan na cały tydzień i teraz czekają na sygnał. Większość potwierdzeń już otrzymałem. Myślę, że w Grudziądzu stawimy się w takim samym zestawieniu jak w Lesznie. Liczymy również na to, że później już wszyscy przyjedziemy do Częstochowy i potrenujemy u siebie.

W poniedziałek Andrzej Puczyński ciągnikiem pracował nad częstochowskim torem.

- Naszym celem jest wyjechać na nasz tor w piątek i potrenować również w sobotę. W niedzielę czeka nas mecz. Wiadomo, jeszcze nie można powiedzieć na 100 procent, że on się odbędzie, ale na razie wszystkie przygotowania podporządkowujemy niedzielnemu meczowi z Polonią Bydgoszcz i koncentrujemy na nim całą swoją uwagę. Nie może być inaczej, bo siedzieć z założonymi rękoma, oczywiście nikogo nie obrażając, mogą panie w niektórych urzędach i jeść kanapki. Tutaj trzeba pracować.

Wróćmy do sparingu w Lesznie. Jak byś ocenił dyspozycję Michaela Jepsena Jensena, który zdobył 5 punktów w czterech startach? On tłumaczy się tym, że do całego wydarzenia podszedł bardzo treningowo i sprawdzał różne ustawienia. Słyszałem też, że po treningu punktowanym jeszcze został w Lesznie i korzystając z uprzejmości tamtejszych działaczy dodatkowo trenował.

- Wiesz, nie chcę po jednym, tak naprawdę pierwszym sparingu wyciągać wniosków i wystawiać cenzurki. Michael jeszcze przed treningiem oficjalnie mi powiedział, abym z lekkim przymrużeniem traktował jego starty. Miał do tego pełne prawo, bo to nie był mecz ligowy. Sprawdzał sobie różne rozwiązania. Niektóre okazały się dobre, niektóre natomiast nie. Na pewno jego wiedza dzięki temu jest bogatsza. Michael jest to chłopak szalenie ambitny i wielce utalentowany. On ma to, czego czasami wielu zawodnikom brakuje. To coś pozwala mu z łatwością poruszać się na torze.

Pozytywnie zaskoczyli natomiast Rune Holta i Mirosław Jabłoński. Obaj pojechali bardzo dobrze. Pojawił ci się w głowie mały mętlik, na kogo postawić w pierwszym meczu ligowym?

- To, że oni pojadą dobrze, to ja o tym doskonale wiedziałem. Zimą ostro pracowali nad formą fizyczną oraz nad sprzętem. Powoli zaczyna się sprawdzać, że to, co mówili kilka tygodni temu, nie było rzucaniem słów na wiatr. Wierzę, że znajdzie to swoje odzwierciedlenie także w lidze. Oni są bardzo dobrze przygotowani do sezonu i widać, że to pole manewru poszerza się.

W Lesznie w sparingu Rafał Szombierski pojawił się tylko dwa razy. Wielu częstochowskich kibiców głowi się, dlaczego ich ulubieniec, który pojechał swoją drogą całkiem nieźle, wystąpił w tylko dwóch wyścigach?

- Nasz drugi Rune, bo tak go właśnie nazywam, to facet z charakterem. On nie musi na torze przebywać 17 godzin, żeby w meczu zdobyć dziewięć punktów. Jemu czasem wystarczy przejechać się dwa okrążenia. Rafał Szombierski to zawodnik, który zaskoczy jeszcze wielu. W Lesznie umówiliśmy się na dwa biegi, a dwukrotnie za Rafała pojechał Jabłuszko. Z Rafałem bardzo dobrze się dogadujemy i mam nadzieję, że tak będzie nadal.

Słabiej spisał się natomiast Adam Strzelec.

- Michael Jepsen Jensen to młody zawodnik, ale jest mistrzem świata juniorów i prezentuje już troszkę inny poziom. Młodzi zawodnicy mają to do siebie, że potrzebują troszeczkę więcej czasu na aklimatyzację na torze po zimowej przerwie. My jednak nie wywieramy zbędnej presji. Adam teraz będzie solidnie przygotowywał się do kontrolnego spotkania w Grudziądzu. Od wtorku będzie natomiast pracował przy sprzęcie w Częstochowie. Chciałbym również powiedzieć, że juniorzy ogólnie otrzymują plus za niedzielny sparing w Lesznie, bo pojechali dobrze. Rafał Malczewski, który praktycznie nie ma doświadczenia ligowego, bo ile on tych meczów pojechał, prawda?

Na palcach można policzyć.

- No właśnie. A w Lesznie walczył jak równy z równym z Fredrikiem Lindgrenem, uczestnikiem cyklu Grand Prix. Rafał pokazał, że potrafi i że drzemie w nim spory potencjał. Kiedyś w którejś naszej rozmowie wspomniałem, że mam nadzieję, że Komar w końcu zacznie kąsać swoich rywali dosyć porządnie i bąble będą mieli sporych rozmiarów.

Rosjanie chyba potwierdzili, że będą niekwestionowanymi liderami Włókniarza w tym roku.

- Daj spokój, oni są z innej czasoprzestrzeni. Już na próbie toru jechali szerzej niż ustawa przewiduje.

Rozmawiał: Mateusz Makuch, Biuro Prasowe CKM Włókniarz SA, SportoweFakty.pl.

Zobacz także:

Dodaj komentarz