Enea Ekstraliga

Kibice, Klub

Odpowiedź Pawła Mizgalskiego na wpis Dariusza Ostafińskiego

01 maja 2013, 10:40, autor: Biuro Prasowe

W odpowiedzi na wpis Pana Dariusza Ostafińskiego pt. „Pytanie o pieniądze” zamieszczony 30 kwietnia 2013 na blogu „Bez Hamulców”.

Z bólem serca decyduję się na wypowiedź, zostałem bowiem ostrzeżony, że właśnie na tym Panu Ostafińskiemu najbardziej zależy – na wywołaniu szumu wokół siebie, wokół prowadzonego przez siebie bloga, na kreowaniu swojej osoby na największego i najlepiej poinformowanego znawcę speedwaya w Polsce. Powiedziano mi, że tym wpisem przyłożę rękę do tak prowadzonej propagandy, że jeśli to zrobię, to powinienem przeprosić „wszystkich prawdziwych ekspertów czarnego sportu”.

Od razu zaznaczam, że sam ekspertem speedwaya nie jestem. Ja jedynie powtarzam zasłyszane opinie.

Powiedziano mi także w zaufaniu, że wszyscy, którzy mieli okazję udzielać wypowiedzi Redaktorowi Ostafińskiemu rozpoznają doskonale jego styl. Udawanie przyjaciela, próby zyskania sympatii tanimi komplementami, dzielenie się „sprawdzonymi” informacjami z „wiarygodnych źródeł”. Wszystko po to, by rozmówca nabrał zaufania, by się otworzył i być może zdradził pikantne szczegóły na temat tego, czy innego klubu, zawodnika, transferów. Dzięki takim właśnie rozmowom i zasłyszanym informacjom można później kreować się w mediach na najlepiej poinformowanego dziennikarza sportowego w kraju. Niestety w dalszym ciągu znajdują się rozmówcy Pana Ostafińskiego, którzy dają się nabrać na ten styl i zdradzają ciekawe informacje. Są też tacy, którzy z różnych powodów, z pełną premedytacją „sprzedają” wierutne bzdury. Wydaje im się przy tym, że Redaktor Ostafiński jest na tyle naiwny, że bezkrytycznie przyjmuje zasłyszane informacje, by potem publikować je na blogu, w piśmie sportowym, dla którego pracuje lub powtarzać przy okazji prowadzonych przez siebie dyskusji. Tymczasem dziennikarzowi jest wszystko jedno, czy pisze prawdę, czy opisuje czyjeś halucynacje. Ważne, by wzbudzić kontrowersje, by wywołać dyskusję. Im więcej komentarzy do wpisu na blogu, tym lepiej. Na takich dyskusjach można bowiem do woli żerować poszukując kolejnych tematów do wpisów, felietonów. Karuzela się kręci. Taką opinię niedawno zasłyszałem.

W poniedziałkowe popołudnie rozdzwonił się mój telefon. – Dzień dobry Panie Prezesie – usłyszałem w słuchawce. Na wyświetlaczu wysłużonej Nokii przeczytałem: Przegląd Sportowy Ostafiński Dariusz. – Nie wiem, jak mam zadać Panu to pytanie… – kontynuował głos w słuchawce – To znaczy ja wiem, że nie płacicie swoim zawodnikom. Wiem też parę innych rzeczy… – Do widzenia Panie Redaktorze – przerwałem i wcisnąłem czerwony guzik na klawiaturze. Nie minęło sześćdziesiąt sekund, gdy telefon zadzwonił ponownie. Tym razem tylko spojrzałem na wyświetlacz i ponownie wcisnąłem czerwony guzik. Podobne telefony z tego samego numeru zdarzały się już wcześniej. – Ja wiem, że Emil Sayfutdinov zostaje w Bydgoszczy, ale czy będziecie kontynuować negocjacje? – usłyszałem któregoś dnia okienka transferowego 2012 roku. – Ja wiem, że podpisaliście już kontrakt z Nickim Pedersenem, bo nie wierzycie w odejście Sayfutdinova z Bydgoszczy – usłyszałem innego dnia tego samego okienka. – Gratuluję, macie Marka Cieślaka. Odchodzi z Tarnowa, decyzja już zapadła – to kolejne ze słów, jakie dało się usłyszeć przed Bożym Narodzeniem 2012. Nie dajmy się nabrać, nie mamy do czynienia z źle poinformowanym dziennikarzem. Postawienie kontrowersyjnej tezy na wstępie rozmowy po to, by sprowokować komentarz, to często stosowana przez dziennikarzy technika. Błąd często popełniany przez rozmówców to wdawanie się w dyskusję w celu wyjaśnienia, wytłumaczenia, zdementowania. Ma to sens, jeśli pytający rzeczywiście oczekuje wyjaśnień. Tymczasem teza została już postawiona w pytaniu. Im bardziej ta teza kontrowersyjna, tym bardziej rozmówca chce ją potwierdzić lub zdementować, często emocje zaczynają brać górę. Rozmówca nawet nie zdaje sobie sprawy, kiedy dyskusja przenosi się z tematu na temat a informacje płyną szerokim strumieniem. A dziennikarz i tak wykorzysta to, co będzie chciał, przy okazji zbierając informacje na kolejne artykuły.

Nie dam się wciągnąć w tak prowadzone rozmowy. Dlatego nacisnąłem czerwony guzik.

Nie zawsze tak było. Kilkukrotnie od czasu objęcia funkcji prezesa zarządu CKM Włókniarz S.A. „otwierałem się” przed Redaktorem Ostafińskim. Co mi z tego przyszło? „Nie dla Częstochowy” czytamy w tytule wpisu o staraniach Częstochowy o Speedway Grand Prix od 2014 roku na blogu „Bez Hamulców”. „Od razu napiszę, że nie popieram tej lokalizacji. Jeśli Grand Prix ma się rozwijać, to musimy iść w kierunku wielkich miast i pięknych, nowoczesnych stadionów. (..) tego się trzymajmy i nie spychajmy żużla w zaścianek” czytamy dalej. Czterokrotny Drużynowy Mistrz Polski; Kwoczała, Rurarz, Cieślak, Drabik; 30 000 kibiców oglądających łącznie dwie pierwsze kolejki Enea Ekstraligi 2013 w Częstochowie… Czy naprawdę musimy tłumaczyć, dlaczego Częstochowa nie jest żużlowym zaściankiem?

„Niezły kabaret w Częstochowie. Prezes Paweł Mizgalski raz jest, innym razem go nie ma. To ambitny, młody człowiek, który zirytował się tym, że główny sponsor traktuje go jak „śmiecia”. Swoją drogą, to pewna ważna państwowa organizacja coraz baczniej przygląda się temu, co się we Włókniarzu dzieje. A jak ktoś zaczyna patrzeć na ręce, to jednak utrudnia pewne ruchy. Może stąd wzięły się te finansowe problemy klubu, o których tak głośno się mówi?”. Każde z tych pięciu zdań jest stekiem bzdur. W tych pięciu zdaniach znajduje się co najmniej kilka pomówień, które dają podstawę do spotkania się z ich autorem w sądzie.

Wracając do ostatniego wpisu na temat Częstochowy na blogu Redaktora Ostafińskiego, spójrzmy na efekt psychologiczny tytułu: „Pytanie o pieniądze”. Spójrzmy na zadawane w tym wpisie pytania: „Czy to prawda, że Emil Sajfutdinow nie dostał jeszcze żadnych pieniędzy w tym sezonie? Czy to prawda, że Michael Jepsen Jensen nie chciał przyjechać już na pierwsze spotkanie i dopiero po wypłaceniu zaliczkowo pewnej kwoty pojawił się na meczu? Czy to prawda, że Sajfutdinow i Jensen zagrozili, że nie przyjadą na następne spotkania, jeśli nie dostaną pieniędzy?” Cóż może odpowiedzieć prezes: „Nie, to nieprawda”. Jaką ma prezes szansę na ucięcie spekulacji przy tak prowadzonej rozmowie?

Fakt: Prezes Zarządu Paweł Mizgalski podał się do dymisji bez podania powodu swojej decyzji. Fakt: Emil Sayfutdinov nie pojawił się na meczu Dospel CKM Włókniarz Częstochowa – FOGO Unia Leszno. Fakt: na tym samym spotkaniu nie pojawił się Michael Jepsen Jensen.

Panie Redaktorze Ostafiński, jak zwykle gdzieś dzwonią, ale w którym kościele, dla Pana nie ma to znaczenia. Próbuje Pan sprowokować do dyskusji wykorzystując strzępy zasłyszanych informacji nieudolnie poukładane w całość nie mającą żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Nie będę nawet próbował dociekać, w jakim robi Pan to celu, poza promocją własnej osoby oczywiście. Z rzetelnością dziennikarską, z próbą dociekania prawdy nie ma to jednak nic wspólnego. „Pewne informacje”, „pewne fakty”, „pewna ważna państwowa instytucja”, „ktoś zaczyna patrzeć na ręce”, „utrudnia pewne ruchy”, „finansowe problemy, o których tak głośno się mówi”. Jakie informacje, jakie fakty, jaka instytucja, kto patrzy na czyje ręce, jakie ruchy, gdzie głośno się mówi o finansowych problemach? Nie ma Pan bladego pojęcia, o czym Pan pisze, nie posiada Pan żadnych informacji. Zarzuca Pan wędkę i liczy, że „Włókniarz”, że Prezes Mizgalski złapią się na Pańską przynętę. Pańskie niedoczekanie!

Nikt nie będzie komentował „zasłyszanych” przez Pana informacji.

Włókniarz walczący o utrzymanie w Ekstralidze Żużlowej, borykający się z problemami finansowymi budził politowanie i współczucie. Odradzający się „Włókniarz”, ambitny, mierzący wysoko budzi zazdrość, zawiść, przywołuje kompleksy, wywołuje strach. Czas najwyższy przywyknąć do ataków na ten „nowy Włókniarz” i robić swoje.

Taki jest plan i jego się trzymamy.

P.S. Można znieść szalonych fanów robiących zdjęcia prezesowi klubu w klubie tanecznym, by potem publikować je na forach z opisem „Włókniarz broni się przed spadkiem, a prezes bawi się na dyskotece”. Można znieść wulgarne wpisy na forach w rodzaju „czyściciel kibli z Anglii prezesem Włókniarza”. Można nawet wytrzymać zawiść, zazdrość, dwulicowość, fałszywość, hipokryzję ludzi, z którymi trzeba się spotykać, rozmawiać, negocjować. Po prostu trzeba mieć grubą skórę, dobrego prawnika u boku i cel, w który się wierzy i do którego się dąży.

Jeśli jednak ktoś twierdzi, że zawodnik nie przyjechał na mecz, bo nie dostał pieniędzy podczas gdy ten spędza czas przy łóżku umierającego ojca. Gdy w sposób tak wulgarny, bezpardonowy atakuje się klub, jego pracowników i właścicieli tylko dlatego, że nagle ze zwierzyny stali się łowcą. Gdy do tego robi się to w tak żenującym stylu korzystając z zasłyszanych od „podczęstochowskich” papug strzępów informacji, a to wszystko pod przykrywką rzetelnego i profesjonalnego dziennikarstwa, to czara goryczy się przelewa, a klawiatura zaczyna pracować.

Tak przynajmniej usłyszałem z wiarygodnych źródeł…

Paweł Mizgalski

Sklep Kibica CKM Włókniarz S.A.
WZMOCNIJ SWÓJ KLUB Z ENEA
Reklama na oficjalnej stronie WWW - CKM Włókniarz S.A.

Kalendarz imprez

AEC v1.0.4

Przejdź do pełnej wersji kalendarza!

Enea Ekstraliga

Tabela

Drużyna M P +/-
1. GA Unia Tarnów 14 32 +240
2. Stal Gorzów 14 24 +102
3. SPAR Falubaz 14 20 +117
4. Fogo Unia Leszno 14 19 +35
5. Unibax Toruń 14 15 +136
6. Betard Sparta 14 10 -106
7. KantorOnline Viperprint   14 7 -147
8. Wybrzeże Gdańsk 14 4 -377

Liga Juniorów

  Drużyna M P
1. KantorOnline Viperprint 7 33,5
2. Fogo Unia Leszno 7 31
3. SPAR Falubaz 7 29
4. Unibax Toruń 7 23
5. GA Unia Tarnów 7 18
6. Stal Gorzów 7 16
7. Betard Sparta 7 13,5
8. Wybrzeże Gdańsk 7 4

Enea

Enea Ekstraliga

Enea

Patronat medialny Enea Ekstraligi

NC+

Obsługa informatyczna

Kompleksową obsługę informatyczną klubu CKM Włókniarz S.A. zapewnia Computer Center

Bezpieczeństwo na stadionie

Bezpieczeństwo na meczach CKM Włókniarz zapewnia Styx

© 2018 CKM Włókniarz S.A. Częstochowa.

Rafał Domagała - Projekty graficzne, strony WWW, identyfikacja wizualna